88
153 udostępnienia, 88

Real Madryt kolejny raz wygrał ligę mistrzów. Po trzech dniach spędzonych w Kijowie zapraszam na relację z samego meczu, jak i całej otoczki towarzyszącej najważniejszemu spotkaniu w sezonie…

Po 17 godzinach podróży pociągami, udało dojechać się do Kijowa. Najpierw z Warszawy do Przemyśla, a następnie bezpośrednio do Kijowa. Samolotem całość trwałaby około dwóch godzin, ale był on 7-krotnie droższy niż kolej. 

Wcześniej byłem na finałach Ligi Europy w Szwecji i Szwajcarii. Tam wysiadając na dworcu czy lotnisku od razu czuć było klimat wielkiego meczu. Wszędzie widoczne emblematy UEFA, herby finalistów i wskazówki którędy na stadion, gdzie jest strefa kibica, co warto zobaczyć. W Kijowie było inaczej. Nikt nie mówi po angielsku, żadnych znamion tego, że za dwa dni zostanie rozegrany tu najważniejszy mecz sezonu 17/18. Dopiero w centrum pojawiły się „piłkarskie” akcenty. 

Po odebraniu akredytacji udałem się zobaczyć stadion. Obiekt, na którym został rozegrany finał Mistrzostw Europy w 2012 roku. Pierwsze wrażenie było jedno – strasznie podobny do ostatnio otwartego stadionu Śląskiego w Chorzowie – w środku niemal identyczny. Przepiękny, gotowy na finał. Dzień przed meczem, jako pierwsi trenowali piłkarze Liverpoolu. Często zastanawiamy się, dlaczego inne ligi aż tak odstają od naszej ekstraklasy. Po zobaczeniu tempa w jakim MoMo Salah, Firmino czy Henderson wymieniają ze sobą piłkę wiele spraw staje się jasnych.

Porównując „gierki” polskich drużyn do tego co dzieje się na treningu Liverpoolu można odnieść jedno wrażenie – to dwie różne dyscypliny. U nas gra się w slow motion. Później na treningu pojawili się piłkarze Realu. Kibice czekali na Cristiano, który na sesje treningowe wychodzi jako ostatni. Gierka identyczna do tej, jaką widzieliśmy na treningu The Reds. Jedyne co mogło zaskoczyć, to skuteczność przy treningu strzeleckim. Na około 30 strzałów po dośrodkowaniu, piłka wpadła do siatki może 4-5 razy. Reszta wystrzelona wysoko ponad bramką. Ronaldo i Benzema nie trafili ani razu. Cudownym uderzeniem popisał się Luka Modrić, który ściągnął pajęczynkę z lewego okienka bramki strzeżonej przez Keylora Navasa. Po treningu kilku piłkarzy zostało aby rozdać autografy, a większość udała się do szatni. To co przede wszystkim rzucało się w oczy, to skupienie bijące z twarzy piłkarzy z Madrytu. Przyjechali do Kijowa po swoje. 

 

W dzień meczu byłem na mieście już od 13. Centrum i atrakcje przygotowane przez UEFA, były zdecydowanie zdominowane przez fanów Liverpoolu, których na mieście było około 10 razy więcej. Wszędzie czerwone koszulki. Emocje rosły z każdą godziną. Przyśpiewki fanów z Anglii, moim zdaniem są zdecydowanie najlepsze na świecie. Kibice Realu, przed meczem wyglądali trochę podobnie do piłkarzy Los Blancos. Skupienie na twarzach, koncentracja, śpiewały raczej niewielkie grupy. Po wejściu na stadion, było podobnie.


Po widowiskowej ceremonii otwarcia, w której wystąpiła Dua Lipa, mecz się rozpoczął, a piłkarze Liverpoolu mogli czuć się tak, jakby grali na Anfield Road.

To podopieczni Jurgena Kloppa wyglądali, jakby latali nad murawą w pierwszych 20 minutach. Wszystko co dobre dla Liverpoolu, skończyło się w momencie, w którym Ramos wyeliminował z gry Salaha. Według mnie – starcie zupełnie przypadkowe. Jeden, trzymał drugiego. Dynamika zdarzenia spowodowała upadek, którego następstwem był przestawiony bark Egipcjanina. Liverpool nie był na to przygotowany. Zabrakło jakiegokolwiek planu B. Z drugiej strony trudno, jechać samochodem, z którego nagle ktoś wyciągnie silnik… W drugiej połowie oglądaliśmy bardzo dobre spotkanie, ale cokolwiek by się w niej nie zdarzyło, to przed oczami pozostanie tylko obraz stadionu, który po cudownej bramce Garetha Bale’a na chwile zamarł. To było coś, co chyba każdy zapamięta do końca życia. Genialny strzał, trzy minuty po tym, jak walijczyk wszedł na boisko. Przykład tego, że jednym strzałem można zamknąć usta wszystkich krytyków. Nad Kariusem wolałbym się już nie pastwić, ale jak ktoś napisał – „ciężko walczyć o Europejskie Puchary, bez bramkarza ze światowego topu.” Trudno się z tym nie zgodzić. Bramkarze Liverpoolu są co najwyżej przeciętni (być może w przyszłości wykorzysta to Kamil Grabara). To co Karius zrobił przy pierwszej bramce Benzemy, następnie po strzale Bale’a na 3-1, to błędy, które rzadko zdarzają się piłkarzom nawet naszej B-klasy. Gość idealnie pasuje do mema w stylu – „Jak oni się tam znaleźli?”… Na duży szacunek zasługują fani The Reds, którzy po ostatnim gwizdku sędziego oklaskami pocieszali Kariusa, który poszedł ich przeprosić.

Po zakończonym meczu, gracze Realu przez około 1,5 godziny nie wychodzili z szatni. Pierwszy w strefie mieszanej pojawił się Cristiano Ronaldo, który chętnie udzielał wywiadów. Potem większość piłkarzy szybko przebiegła do autokaru, który zabrał ich bezpośrednio na lotnisku. 

Real Madryt dokonał rzeczy niemożliwej. Totalnie zdominował rozgrywki Champions League, wygrywając je trzeci raz z rzędu. Nikt wcześniej tego nie dokonał i wydaje się, że możemy nie dożyć czasów, w których ktoś pobije rekord Cristiano i spółki.




Lubisz to? Udostępnij swoim znajomym!

88
153 udostępnienia, 88

Jaka jest Twoja reakcja?

Słabe... Słabe...
3
Słabe...
Haha Haha
16
Haha
Super! Super!
23
Super!
Smutne Smutne
15
Smutne
WTF WTF
8
WTF
Choose A Format
Personality quiz
Series of questions that intends to reveal something about the personality
Trivia quiz
Series of questions with right and wrong answers that intends to check knowledge
Poll
Voting to make decisions or determine opinions
Story
Formatted Text with Embeds and Visuals
List
The Classic Internet Listicles
Countdown
The Classic Internet Countdowns
Open List
Submit your own item and vote up for the best submission
Ranked List
Upvote or downvote to decide the best list item
Meme
Upload your own images to make custom memes
Video
Youtube, Vimeo or Vine Embeds
Audio
Soundcloud or Mixcloud Embeds
Image
Photo or GIF
Gif
GIF format